// #coffeebreak // Peeling kawowy od BodyBoom

Uroda

Kochane ♥︎

Przerwa, której w ciągu dnia wyczekuję najbardziej? Zdecydowanie ta na ♥︎ kawę! #Coffebreak stała się nieodzownym elementem każdego popołudnia. Z biegiem miesięcy i lat, pokochałam ją do tego stopnia, że obecnie dzień bez niej uznaję za niekompletny. Poświęcam jej jedynie kilkanaście minut swojego czasu, a w zamian otrzymuję chwilę wytchnienia, tak ważnego w ciągu długiego, często stresującego dnia pracy. Jedyne czego, ode mnie oczekuje to dokonania wyboru. Americano, espresso, a może macchiato? Stawiam na nieco bardziej subtelne warianty i tak od lat wierna jestem cappuccino oraz latte. Czasem sauté. Czasem z odrobiną smakowego syropu. Czasem z niedorzeczną ilością słodkich pianek. Zawsze w mig osładza życie, zdejmuje z barków kilogram trosk, a przede wszystkim działa pobudzająco. Zawarta w niej kofeina, stymuluje ośrodkowy układ nerwowy, dając kopa do działania. Tak, jak umysł wdzięczny jest za filiżankę kawy wypitej popołudniową porą, podobnie przysłuży się ona naszemu ciału. Szczególnie, kiedy stałym bywalcem pielęgnacyjnego rytuału uczynimy peeling kawowy № 1 w PL → BodyBoom ♥︎.

coffeebreak-z-bodyboom-2

Zespół pracujący nad wizualnym aspektem peelingu kawowego BodyBoom spisał się po mistrzowsku. Kiedy naszym oczom ukazuje się pięknie opakowana saszetka, po brzegi wypchana złuszczającym specyfikiem (200g/59-65zł), z dołączoną szpatułką i odręcznie wypisaną kartką, przyznać muszę, iż wyczuwam fory już na starcie! Później (szczęśliwie) nie nadchodzi przykra konfrontacja obietnic złożonych przez producenta z rzeczywistością. Z każdą kolejną minutą jest bowiem jeszcze lepiej. Po otwarciu łazienka wypełniona zostaje intensywnym kawowym aromatem, który na skórze wyczuwalny jest przez długie godziny po wykonanym peelingu. Jeśli o samym zabiegu mowa, klucz do pełnego zadowolenia zawiera się w 3 krokach. Kawowy peeling warto uprzednio połączyć z odrobiną wody bądź zaaplikować na zmoczoną skórę. Doskonale będzie się wtedy trzymać ciała i ułatwi przeprowadzenie dokładnego masażu. Warto poświęcić na niego kilkadziesiąt sekund, po czym pozostawić produkt na 5 – 10 minut. Po upływie tego czasu, zmyć ciepłą wodą i osuszyć ciało ręcznikiem. Po zaliczeniu powyższych kroków, gwarantuję Wam, iż konieczna będzie rezerwacja czasu na podziwianie uzyskanych efektów.

coffeebreak-z-bodyboom-3

coffeebreak-z-bodyboom-4

coffeebreak-z-bodyboom-5

coffeebreak-z-bodyboom-6

coffeebreak-z-bodyboom-7

coffeebreak-z-bodyboom-8

Już po pierwszym użyciu kawowego peelingu BodyBoom skóra staje się wygładzona. Zauważalna staje się także poprawa krążenia podskórnego, gdyż zawarta kofeina wykazuje działanie rewitalizujące i dotleniające. W dalszej perspektywie, rzecz jasna bazując na naszej regularności oraz dbałości o spożywane posiłki, oczekiwać można ujędrnienia skóry oraz zniwelowania cellulitu. Oprócz wspomnianego wygładzenia i ujędrnienia skóry (także twarzy), odnotowałam jej nawilżenie oraz odżywienie, za które odpowiedzialne są zawarte w składzie olejki. Bazą produktu jest oczywiście kawa, która wraz z solą himalajską oraz brązowym cukrem zapewnia efekt złuszczenia skóry. Za wzrost jej nawilżenia podziękować możemy olejowi ze słodkich migdałów, orzechów macadamia, a także olejowi arganowemu oraz witaminie E. Ta mieszanka sprawia, że po osuszeniu ciała ręcznikiem nie jest koniecznie jej dodatkowe nawilżanie. Jeśli jesteście posiadaczkami tak wymagającej skóry, jak moja, wtedy nawilżenia będą wymagały jedynie najbardziej wymagające partie. Zawartość naturalnych olejków w składzie to dla mnie ogromna zaleta. Jeśli nie jesteście jednak zwolenniczkami peelingów na ich bazie, być może nie będzie to dla Was najszczęśliwszy wybór. Osobiście jestem w stanie wyróżnić tylko jedną cechę, której z nieskrywaną przyjemnością bym się pozbyła. Bez cienia wątpliwości za jedyną wadę związaną z użytkowaniem produktu uznaję czas pozostawienia go skórze, bowiem te 5-10 min marznięcia w łazienkowej przestrzeni nie należy do wybitnie przyjemnych. Dlatego też co najmniej raz w tygodniu, zabieram mój kawowy peeling BodyBoom, bo uzyskiwane efekty są fenomenalne. Jeśli macie ochotę na dołączenie kawowego peelingu BodyBoom do swojego pielęgnacyjnego rytuału to wystarczy, że spośród oferowanych 7 zapachów (uwodzicielski oryginał, imprezowy kokos, boskie mango, beztroski banan, zmysłowa truskawka, energetyczny grejpfrut, rześka mięta) sięgniecie po swój ulubiony! Serdecznie polecam mojego absolutnego faworyta, jakim oczywiście jest imprezowy kokos ♥︎. Do gustu baaardzo przypadła mi także wersja oryginalna (uwodzicielski oryginał). Do niedzieli (4.12) kawowe peelingi, masła, glinki, a także akcesoria (zatem całą ofertę produktów BodyBoom) możecie zgarnąć z 20% rabatem → wystarczy, że podczas finalizacji procesu zamówienia online, wpiszecie kod rabatowy „callmeblondieee”.

♥︎♥︎♥︎♥︎ i pół / ♥︎♥︎♥︎♥︎♥︎

Jestem bardzo ciekawa czy gościłyście już tego przystojniaka od BodyBoom w swojej łazience?

Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami!

Życzę Wam cudownego popołudnia, a sama udaję się na #coffeebreak!

♥︎

POST ZREALIZOWANY WE WSPÓŁPRACY Z MARKĄ BODYBOOM I JEST PRZEZ NIĄ SPONSOROWANY.

BOOMbowe śliczności możecie podglądać także tu ↓↓↓

 @bodyboom.official → oficjalne konto na Fb

 @bodyboom_official → oficjalne konto na Instagramie