CHANEL Natural Finish Loose Powder → niezbędny produkt / zbędny wydatek?

CHANEL, Marki, Uroda

Heeej kochani!

Kosmetyki marek selektywnych posiadają wierne grono wyznawców, ale i nie mniejszą grupę malkontentów. Jedni sięgając po nie chcąc zapewnić sobie najwyższą jakość produktu, a także płynącą z jego użytkowania przyjemność. Inni po prostu lubują się w ekskluzywnych, dopieszczonych do granic możliwości opakowaniach i są za nie w stanie płacić krocie. Dla innych jeszcze, cena tej rangi kosmetyków jest natomiast nie do zaakceptowania, a co najważniejsze nie idzie ona w parze z otrzymanymi właściwościami i pożądanymi cechami. Jak to w życiu bywa → ile osób, tyle opinii. Do której grupy mogłabym zakwalifikować siebie? Do grupy świadomych konsumentów, którzy chętnie sięgają po wyroby marek selektywnych, o ile cena znajduje odzwierciedlenie, nie jedynie w wyglądzie produktu, ale przed wszystkich w jego jakości. Przez ostatnie lata, szczególnie właśnie tej niebywałej jakości, doszukać nie mogłam się w ofercie makijażowej marki Chanel. Dlatego też stroniłam od zapoznawania się z jej nowościami. Moje zdanie uległo jednak zmianie, gdy po wielu perfumeryjnych testach, postanowiłam skusić się na zakup CHANEL Natural Finish Loose Powder → niesamowicie chwalonego i cenionego sypkiego pudru do utrwalania makijażu. 

Chanel Natural Finish Loose Powder 2

Chanel Natural Finish Loose Powder 3

Chanel Natural Finish Loose Powder 5

Chanel Natural Finish Loose Powder 4

CHANEL Natural Finish Loose Powder to puder w sypkiej, tak doskonale rozdrobnionej, formie, że możnaby pokusić się o wystosowanie petycji do producenta, której głównym postulatem byłoby dodanie określenia Invisible, a więc niewidoczny. Niezależnie od wyboru jednego z aż 6 dostępnych w gamie kolorystycznej odcieni, mamy pewność, że produkt fantastycznie dopasuje się do kolorytu cery. I tak → najjaśniejszy z kolekcji 20 Clair ◦ Translucent 1, który posiadam, nie odcina się od uprzednio zaaplikowanego podkładu w iście porcelanowym odcieniu zimową porą, nie daje też zbyt jasnej poświaty, kiedy skóra jest muśnięta słońcem. Pierwsze ♥︎ zapisane na jego koncie.

Drugie ♥︎ to nagroda, za zgodny z nazwą, naturalny wygląd. Efekt, który uzyskamy daleki jest od płaskiego matu, a zbliżony do drugiej skóry. Nie jest zatem zbyt zmatowiony, ale i nie nadmiernie rozświetlony. To wyśmienita informacja dla posiadaczek cery normalnej, mieszanej, a nawet i suchej, natomiast zdecydowanie gorsza dla borykających się z trudami zapewnionymi przez tę tłustą. W mojej ocenie to ogromna zaleta, gdyż sięgając po podkład o rozświetlającym wykończeniu, chcę jego świetlistość zachować, przy jednoczesnym dodaniu mu trwałości. 

Aplikacja, jak zawsze, jest kluczem do sukcesu. Dlatego też ze swojej strony polecam nieco mniej konwencjonalne narzędzie, aniżeli pędzel. Najbardziej naturalny efekt zapewnia minimalna ilość pudru wciśnięta w skórę delikatnie zwilżoną gąbeczką. Dociskając ją miejsce po miejscu, doskonale utrwalamy, uprzednio nałożony korektor bądź podkład. Muszę nadmienić, że nie mam tu jednak na myśli tak obecnie popularnego działania typu „baking”, a więc aplikowania (niemalże) kilograma pudru. Gąbeczka to nie szpachla, puder to nie zaprawa, a efekt finalny makijażu nie powinien przypominać tynku. Nie przypomina → trzecie ♥︎.

W ramach recenzji nie mogę nie wspomnieć o czynniku, który może tylko pozytywie wpłynąć na decyzję o zakupie, a mianowicie o gramaturze i wydajności produktu. W pięknym opakowaniu otrzymujemy aż 30g pudru, który charakteryzuje się niebywałą wydajnością. Oznacza to, że w podanym przez producenta, sugerowanym terminie przydatności kosmetyku od otwarcia (18M) nie jesteśmy w stanie go zużyć. Niech ta kwestia Was jednak nie martwi, gdyż produkt w sypkiej formie, przechowywany w domowych warunkach pozbawionych wysokiej temperatury czy dużej wilgoci, wieczny może nie jest, ale długoletni już z pewnością tak. Zawartość mojego opakowania, kupionego w ostatnich dniach grudnia 2014 roku, cieszy się taką samą jakością jak kilka czy kilkanaście miesięcy wcześniej. To dla mnie niezmiernie ważne, bo z ukochanych Meteorytów od Guerlain rezygnuję na jego rzecz wtedy, gdy czeka mnie całodniowy wyjazd i w każdej innej sytuacji, kiedy trwałość makijażu jest dla mnie wartością nadrzędną. Za nią należy się czwarte ♥︎. 

Czy CHANEL Natural Finish Loose Powder doczeka się kompletu ♥︎?

Nie, a przyczyny tego stanu rzeczy są dwie. Mniej ważna, aczkolwiek momentami upierdliwa, to brak jakiegokolwiek stałego zabezpieczenia otworów, którymi lubi przemieszczać się puder. Ta, która doskwierać może znacznie bardziej to jego kosmiczna, a co gorsze, stale rosnąca cena. W czasie, kiedy na swój zakup się zdecydowałam, jego regularna cena wynosiła 229zł i nawet 25% zniżka w Perfumerii Sephora specjalnie owego bólu nie była w stanie uśmierzyć. Muszę jednak dodać, że na tle testowanych przeze mnie pudrów sypkich innych marek z różnych kategorii cenowych (Wibo / Vichy / Inglot / Givenchy) wypada on najlepiej. 

♥︎♥︎♥︎♥︎ / ♥︎♥︎♥︎♥︎♥︎ 

Jestem bardzo ciekawa czy to jeden z tych produktów marek selektywnych, którego wypróbowanie Was kusi czy być może kusiło na tyle, że opakowanie zajmuje już zaszczytne miejsce na toaletce?

Podzielcie się ze mną swoimi relfeksjami w kwestii luksusowych produktów do makijażu i dajcie proszę znać, posiadanie, którego z tych rozsławionych jest Waszym marzeniem? 

Cudownego popołudnia!

♥︎ 

POST NIE JEST SPONSOROWANY.

PUDER ZOSTAŁ KUPIONY PRZEZE MNIE.

Ps. 

→ Szykuję dla Was niespodziankę, więc baaardzo mi swoimi komentarzami pomożecie! ←

A dzisiaj mam dla Was wyniki rozdania, w którym do zgarnięcia były 3 buteleczki olejku, na którego sukces składa się 98% natury, dopełnionej 2% luksusu ♥︎

Serdecznie gratuluję ↓↓↓

Wyniki rozdania NUXE

i czekam na kontakt z Waszej strony (callmeblondieee@gmail.com).