♥︎ Nowe włosy & Nowy fryzjer ♥︎ Wilcza 18/1

Polecam

Heeej kochani!

O wizycie u fryzjera i podcięciu moich włosów myślałam od co najmniej 2-3 miesięcy. Delikatnie mówiąc, ich długość już dawno wymknęła się spod kontroli. Tydzień temu sięgały żeber, co oznacza, że od ostatniego podcięcia, na którym byłam w grudniu, urosły niemal 20cm. One już tak mają, że w ciągu miesiąca rosną 2-2.5, a w porywach 3 cm. Nic w tym dziwnego, że tak mocno odrosły, jednak sama ich długość była dla mnie szokująca. Nigdy nie chciałam mieć długich włosów i nigdy na siłę ich nie zapuszczałam. Ci z Was, którzy są ze mną od dłuższego czasu, pamiętają pewnie, że zawsze mówiłam, że długie włosy nie są dla mnie. Teraz, kiedy już są długie, stwierdzam, że tak naprawdę w każdej długości czuję się dobrze. No może nie takiej jak tydzień temu, bo moje włosy są zbyt ciężkie i zbyt gładkie na to, aby nosić je prawie do pasa. Ponadto ich suszenie i modelowanie przez czas dłuższy niż 15 minut, wyprowadzało mnie z równowagi. W skali tygodnia to godzina, w skali miesiąca już 4, no bez jaj mam ciekawsze rzeczy do robienia hahaha:D I żeby jeszcze efekt tych zabaw z suszarką i szczotką był satysfakcjonujący to bym to zrozumiała, ale czego bym nie zrobiła to włosy wyglądały średnio. Zdecydowałam się więc, że to już najwyższy czas na ich solidne podcięcie. Podczas eventu marki Kerastase, w którym uczestniczyłam kilka tygodni temu umówiłam się na wizytę u Leszka Czajki, jednak później z racji wyjazdu musiałam ją przełożyć. Kolejny wolny termin to połowa października. Powodzenia! Alternatywy nie musiałam jednak długo szukać – z pomocą przyszła moja sister, która umówiła mnie na wizytę w salonie, do którego sama chodzi. Tym oto sposobem zostałam umówiona na godzinę 12 w piątek (3.07) na wizytę u Piotra Hulla (Wilcza 18/1, Wawa)

Salon Wilcza 18/1 swoim wyglądem przypomina mieszkanie, w którym antyczne meble ze smakiem połączone są z nowoczesnym wzornictwem. Oj to lubię! Nie zachwycałam się jednak zbyt mocno wnętrzem, bo umówmy się, że ma ono wpływ jedynie na samopoczucie, a nie wygląd moich włosów. A fryzjerów w pięknych salonach przerobiłam już kilku, a często cena usługi czy mniemanie o sobie nie dawało fantastycznego efektu na mojej głowie. Co więcej zdarzyło się 2 krotnie, że efekt był fatalny. Na całe szczęście nie jestem mocno związana z moimi włosami i ich długością, więc nie płaczę nad lecącymi z głowy kosmykami. No ale nie po to umawiam się na wizytę, płacę niemałą kwotę, żeby nie być zadowolona prawda? Sister wiedziała, że jeśli salon przy Wilczej okaże się kolejnym z cyklu „jak tu ładnie, drogo i lipa na głowie” to będzie miała przerąbane hahaha:D Jednak muszę stwierdzić, że patrzenie na pracę Piotra Hulla to czysta przyjemność. To w jaki sposób opowiada on o włosach i to jaką ma minę podczas pracy jest po prostu niesamowite. Przy tym jest przemiły i skromny. A co najważniejsze, zapewnił efekt na włosach, o którym rozmawialiśmy. Powiedziałam, że chcę skrócić włosy o 10-15cm. Przy tym zachować delikatną różnicę między nieco dłuższym przodem, a krótszym tyłem i zrobić coś, aby włosy w końcu się układały. Dodałam, że nie interesują mnie żadne odcinające się warstwy i pazurki niczym z lat 90. Przyznam, że nawet gdy z czubka głowy leciały pasma o długości 20-25cm nie byłam poddenerwowana. Coś, w co jednak nie byłam w stanie uwierzyć to fakt, iż włosy zostaną wysuszone bez modelowania, a będą wyglądały jak ułożone. No i wyglądały! Dowód TU. Teraz włosy po umyciu suszę jak zawsze, a na szczotkę modeluję jedynie grzywkę. Czas pracy o połowę krótszy, a efekt milion razy lepszy. Misja wykonana, ja zadowolona. Wiem, że pomimo kosmicznej ceny będę wracać. Może gdybym miała co miesiąc płacić te 180zł to postrzegałabym to inaczej. Jednak teraz kiedy włosy mam mocno skrócone, dobrze je pielęgnuję i po prostu bardzo o nie dbam to myślę, że odświeżenie fryzury będzie konieczne nie wcześniej niż za 4-5 miesięcy. 

Moje nowe włosy 2

Moje nowe włosy 4

Na zdjęciach chciałam Wam pokazać jak wyglądają moje włosy, jednak to co się wczoraj działo w moim mieście to jakaś pogodowa masakra. Od żaru tropików, poprzez ulewy i wichury. Udało mi się załapać na wszystkie opcje, więc nie byłyśmy w stanie ogarnąć fruwających po całej twarzy włosów. Mimo to mam nadzieję, że jakaś różnica w porównaniu do poprzednich postów jest widoczna. 

Wiele z Was pisało, żebym nie podcinała włosów, ale pojawiły się również komentarze, że powinnam je obciąć na krótko, bo długie mi nie pasują. Jestem bardzo ciekawa co myślicie o obecnej ich długości, no i przede wszystkim czy moje nowe włosy się Wam podobają?

Miłego dnia!

Buziaki,

Logo CallMeBlondieee

POST NIE JEST SPONSOROWANY. WIZYTA ZOSTAŁA OPŁACONA PRZEZE MNIE.

Ps. Wczorajszy OOTD zobaczycie w kolejnym poście.

Jutro wczesnym rankiem jadę do Gdańska, potem do Londynu, dlatego też z relacją z wyjazdu wrócę do Was w poniedziałek, a w sobotę o godz. 9.00 zamiast na nowy film zaproszę Was na nowy post z OOTD.

Do zobaczenia!