SEPHORA ➤ MAKIJAŻ - 30% ➤ MOJA LISTA

Polecam, Uroda

Heeej kochani!

Nie wydaje mi się, aby ekscytowanie się faktem samej możliwości skorzystania z 30% opustu na produkty do makijażu w Perfumerii Sephora, było do końca normalne. Jestem jednak osobą planującą duże zakupy ze znacznym wyprzedzeniem i dlatego też dzisiaj przedstawię Wam moją listę, którą chciałabym zrealizować w ramach promocji, z której skorzystać będę mogła za 2 miesiące. Tak jak pod koniec każdego roku, podobnie i w tym – od 27 do 31 grudnia produkty oraz akcesoria do makijażu prawdopodobnie objęte będą 25% (dla kart Sephora Black) lub 30% (dla kart Sephora Gold) zniżką. Oferta obowiązuje zarówno w perfumeriach stacjonarnych, jak i w sklepie on-line. To doskonała informacja zwłaszcza dla tych z Was, które nie mają dostępu do tejże perfumerii, bądź jest ona słabo zaopatrzona i nie dysponuje pełnym wachlarzem marek. Zanim przejdę do listy kosmetyków wartych grzechu, chciałabym wspomnieć o jednej kwestii, która może być kluczowa. Teoretycznie, aby skorzystać z wyżej wspomnianej promocji trzeba być posiadaczem karty stałego klienta Perfumerii Sephora. W zależności od jej koloru odgórnie ustalana jest % obniżka. Natomiast kilkukrotnie spotkałam się z tym, że klientom niebędącym popularnie nazywanymi „klubowiczami” również był udzielany rabat i Wy również o takich sytuacjach wspominałyście. Nie wiem czy to po prostu wynik uprzejmości konsultantek czy innych czynników, dlatego też proponowałabym, aby na shopping życia udać z osobą, która jednak taką kartę posiada. Zawsze przed ową promocją można zadzwonić do miejsca, w którym będziecie dokonywać zakupów i podpytać o dokładne warunki promocji.

Tak więc licząc, że Perfumeria Sephora nie wywinie swoim klientom żadnej przykrej niespodzianki i że będę mogła skorzystać z 30% opustu, ciesząc się kartą Sephora Gold, zapraszam do zapoznania się z moją listą zakupów. Pierwsza z nich to lista pewniaków, a ich zbiór w postaci zdjęć możecie zobaczyć na zdjęciu głównym. To kosmetyki, które są totalnymi numerami 1 w ramach swojej kategorii produktowej bądź takie, które wielokrotnie na swojej twarzy testowałam i czekałam na przyzwoitą promocję, aby w końcu je nabyć.

1. Chanel, Tusz do rzęs Le volume de Chanel, odcień 10 Noir. Niekwestionowany mistrz. Nie mogę napisać, że moje liche rzęsy zamienia w efektowne firany – miejmy trochę pokory hahaha:D Nadaje im natomiast najlepszy z możliwych efektów, gdyż po jego użyciu są wydłużone, pogrubione, podkręcone, a przy tym rozdzielone. Tusz utrzymuje się przez cały dzień, jest więc bardzo trwały. Oprócz doskonałej trwałości, cechuje go niesamowita wydajność. Jedno opakowanie służyło mi przez 5 miesięcy niemal codziennej aplikacji. Pełną recenzję możecie przeczytać TU. Cena regularna tuszu to 155zł (oczywiście o ile nie przespałam jakiejś niewinnej podwyżki), promocyjna zaś 108zł.

2. Chanel, Puder Les Beiges, odcień 40. Pudrami Les Beiges zainteresowała mnie moja ukochana ttsandra, która na ich temat wypowiadała się w samych superlatywach. Jej faworytem stał się odcień nr 40, który przez 2 lata stosowała jako bronzer. Kilka miesięcy temu udałam się do perfumerii, aby zrobić rozeznanie w temacie i oczywiście po raz kolejny z przyjemnością mogę przyznać, że ttsandra się nie myliła. Ten kosmetyk do stosowania jako puder brązujący jest wprost wymarzony. Daje bardzo naturalny satynowy efekt. Dokonały jest także jego odcień. Jestem szczerze oczarowana efektem na skórze i faktem, iż produkt w ogóle się nie pyli, co oznacza, że mogę się po nim spodziewać dobrej wydajności. Jak przystało na produkty Chanel, odstrasza jedynie ceną. O ile pamięć mnie nie myli wynosi ona 249zł, co oznacza że z rabatem powinnam zapłacić ok 175zł.

3. Lancome, Podkład Teint Miracle, odcień 005. Wiem, przewidywalna jestem aż do bólu. Tutaj wiele pisać nie muszę, gdyż doskonale wiecie, że od 4 lat to mój ukochany podkład. Nie jestem wierna, więc zdradzam go na prawo i lewo, ale zawsze wracam i uwielbiam jeszcze bardziej. Naturalny wygląd, delikatne krycie, ładne utrzymywanie się, piękne rozświetlenie skóry, no i ten rozbielony beżowy odcień ♥︎♥︎♥︎. Cena regularna to 179zł, promocyjna to ok 125zł.

4 & 6. Sephora, Wodoodporny eyeliner 24h, odcień 15 Vert Fonce & 11 Burgundy. Zapytacie o jego trwałość? Całodniowa, choć pozwolę sobie napisać, że nawet całodobowa! Aplikator niemalże sam sunie po powiece, więc o nieudolnie namalowanej kresce możecie zapomnieć. Kolorów jest tyle, że każda z nas znajdzie ten idealny. Ja postawię na butelkową zieleń oraz burgund. Na przestrzeni ostatnich 5 lat miałam przyjemność zużyć po jednym opakowaniu linera w odcieniu czarnym, fioletowym, granatowym, chabrowym i złotym. Cena regularna to 49zł, promocyjna to ok 34zł.

5. Urban Decay, Korektor Weightless Complete Coverage Concealer, odcień Fair Neutral. Ma zaskakująco lekką konsystencję jak na dobre krycie, które oferuje. Postanowiłam, że będzie następcą korektorów, których zostało na zaledwie kilka użyć. Mowa o korektorze Lasting Perfection z Collection oraz Affinitone z Maybelline. Do obu z pewnością wrócę, ale przyda mi się powiew świeżości pod oczami. Cena regularna produktu to 109zł, promocyjna to ok 76zł.

SEPHORA MOJA LISTA 2

To nie koniec, gdyż przygotowałam również listę rezerwowych, czyli kosmetyków, spośród których, po ich wstępnym przetestowaniu, wybiorę jeden, na który się zdecyduję. Oczywiście nie ma opcji, abym sięgnęła po nie wszystkie – jeszcze nie oszalałam! Wśród 6 rezerwowych jest jeden, na którym szczególnie mi zależy, natomiast przeraża mnie jego cena w stosunku do ilości otrzymywanego produktu. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Meteoryty Guerlain w odcieniu 2 Clair w wersji prasowanej to cudo nad cuda, gdyż od niemal 2 lat sięgam po nie w tradycyjnej formie. Żal mi jednak patrzeć na to, że przy ogromie wyjazdów kulki lubią się o siebie obijać w trakcie podróży, co przyczynia się do zmniejszenia ich wydajności. Jednak uważam, że płacenie 249zł za ten sam produkt o 3 x mniejszej gramaturze niż wersja standardowa to rozbój w biały dzień. Nie wydaje mi się, abym nawet przy płaceniu za nie ok 174zł miała ochotę się na to godzić. Co nie zmienia faktu, że nie posiadam obecnie żadnego pudru w kamieniu i ten bardzo by mi się przydał, szczególnie do noszenia go w podręcznej kosmetyczce i zabierania na wyjazdy. Innego rodzaju obawy mam w odniesieniu do  podkładu Dior Diorskin Nude Air w odcieniu 010 Ivory. Natomiast jego próbkę mam już w swojej kosmetyczce, bo jak wiecie nie ma opcji, abym kupiła podkład w ciemno. Przetestuję go porządnie i wtedy podejmę decyzję czy to produkt dla mnie. Podkład jest szalenie drogi – jego cena regularna to 229zł, promocyjna zaś ok 160zł. Produkt do makijażu oczu, który mnie zachwycił już kilka miesięcy temu to cień Burberry Eye Colour Wet & Dry Glow w odcieniu 003 Shell. Nie zwykłam jednak kupować tak drogich cieni do powiek, bo cienie z Inglot i MAC sprawdzają się u mnie wyśmienicie. Cień z Burberry to wydatek rzędu 119zł, choć objęty zniżką kosztuje mniej – ok 83zł. Znakomicie sprawdzają się u mnie także tańsze tusze, co nie zmienia faktu, że są na rynku dwa dostępne w Perfumerii Sephora, które chciałabym przetestować. Pierwszy z nich to YSL Mascara Volume Effect Faux Cils Baby Doll w odcieniu 01 Noir Fetiche, a drugi to Guerlain Maxi Lash So Volume w odcieniu 01 Deep Black. Cena regularna obu tuszy to ok 150zł, co daje ok 105zł kiedy uwzględnimy rabat, jednak mam obawy, że nie dorównają mojemu ulubieńcowi z Chanel. Ostatni produkt, nad zakupem którego się zastanawiam to Sephora Wodoodporny eyeliner 24h w odcieniu 01 Noir. Miałam go i wiem, że jest wybitny, o czym już dzisiaj wspominałam. Zdecyduję się na jego zakup, jeśli mój obecny czarny liner z Eveline będzie już niezdatny do użycia. W przeciwnym razie zakup sobie daruję, gdyż z produktu od Eveline jestem zadowolona. 

Tak prezentuje się moja lista zakupów & rezerwowych na grudniowe szaleństwo w Perfumerii Sephora. 

Jestem bardzo ciekawa czy Wy weźmiecie w niej udział, a jeśli tak to jakie produkty macie już upatrzone? 

W razie pytań służę pomocą.

Miłego dnia!

Buziaki,

call2

POST NIE JEST SPONSOROWANY.