// #santaweek // 7 → Odkrycia ostatnich tygodni // ULUBIEŃCY //

BIELENDA, Uroda

Kochane ♥︎

Ostatnie tygodnie, to w moim wykonaniu teatr sprzeczności w kilku aktach. Szczerze wierzę, że za tę rolę, nominację do Złotych Globów mam w garści! Choć, jak pokazuje doświadczenie Leonardo DiCaprio, nie zawsze w parze z zasługami idą nagrody. Być może mój zachwyt jest zatem przedwczesny. Jestem jednak przekonana o tym, iż niefortunne zdarzenia, które mi ostatnio towarzyszyły, zasługują chociaż na uznanie w formie nagrody od publiczności. Szczególnie, że mimo mocno niesprzyjających okoliczności, pragnę Was dzisiaj zapoznać z grupą ulubieńców, którą niewątpliwie stały się odkrycia ostatnich tygodni ♥︎.

odkrycia-ostatnich-tygodni-2

Swoją ♥︎ do olejków, na łamach bloga, deklarowałam już wielokrotnie. Od etapu obojętności, a w pewnych przypadkach skrajnej nienawiści, przeszłam do totalnego zauroczenia. Trwa ono, niezmiennie od 3 lat, po dziś dzień. Zmieniają się jednak produkty. Teraz, kiedy na własnej skórze doświadczyłam ich magicznego wręcz działania, nabrałam ochoty na więcej! W ten oto sposób, we wnętrzu swej łazienki skrywam kawowy peeling, kokosowy olejek do pielęgnacji ciała oraz różany do pielęgnacji cery. Wszystkie na bazie mieszanki tak dobroczynnych dla skóry olejków. O peelingu kawowym № 1 w PL, który jest moim totalnym odkryciem ostatnich tygodni, już Wam wspominałam. Z jego recenzją możecie zapoznać się TU. Zdecydowanie warto poświęcić chwilę na zgłębienie treści wpisu, bowiem już po pierwszym użyciu kawowego peelingu BodyBoom skóra staje się ektremalnie wygładzona. Odnotowałam także jej nawilżenie oraz odżywienie, za które odpowiedzialne są zawarte w składzie olejki. Za wzrost jej nawilżenia podziękować możemy olejowi ze słodkich migdałów, orzechów macadamia, a także olejowi arganowemu oraz witaminie E. Ta mieszanka sprawia, że po osuszeniu ciała ręcznikiem nie jest koniecznie jej dodatkowe nawilżanie. Po kawowy peeling, rzecz jasna w kokosowej odsłonie, sięgam nie rzadziej niż raz w tygodniu. Jednak również w ramach całotygodniowej pielęgnacji, bliski jest mi piękny kokosowy aromat, a także wieczorna dawka odżywienia. Kiedy tylko po kokosowy olejek marki Bielenda, sięgnęłam po raz pierwszy, byłam pewna, że stanie się on nieodłączną częścią mojego rytuału. Mieszanka oleju sojowego i kokosowego, wyśmienicie pielęgnuje skórę. Sprawia, że momentalnie staje się ona nawilżona i wygładzona, przy czym nie jest oblepiona. Olejek, jak na produkt z tej kategorii, ma wyjątkowo lekką konsystencję i dość szybko się wchłania. Kiedy do jego właściwości pielęgnacyjnych dodamy słodki, kokosowy zapach z tropikalnymi nutami, a także śliczne opakowanie i całkiem korzystną cenę → otrzymujemy produkt, którego braku wypróbowania nie będziecie mogły sobie darować. Kolejnym niezaprzeczalnym odkryciem ostatnich tygodni jest, drugi już w tym zestawieniu, produkt marki Bielenda → olejek różany z linii BIELENDA Rose Care przeznaczony do wieczornej pielęgnacji skóry wrażliwej, delikatnej i skłonnej do podrażnień. Ze względu na zawarte w nim połączenie olejków (bowiem oprócz różanego znajdziemy także ten z pestek brzoskwini, orzechów macadamia, ryżu, nasion czarnej porzeczki oraz malin) wykazuje wszechstronne działanie. Jako posiadaczka cery mieszanej, obecnie poddawanej działaniu retinolu, zatem przesuszonej i uwrażliwionej, chwalę sobie jego kompleksową opiekę. O efektach, na które możecie liczyć, przy jego regularnym stosowaniu, wspominałam już TU.

Pielęgnacyjne upodobania, w których królował przepych nie miały swego odzwierciedlenia w makijażowej odsłonie. Od miesięcy już bowiem, stawiam na sprawdzone rozwiązania, a przede wszystkim na produkty, które nigdy nie rozczarowują i wyśmienicie wywiązują się ze swojej roli. Ulubieńcy z danych kategorii na tyle podbili moje ♥︎, że trudno mi uwierzyć, abym na swojej drodze mogła natrafić na godnego nich kandydata. Jako, że wyjątek potwierdza regułę, muszę wspomnieć o 2 produktach o niemal identycznych odcieniach, jednak zupełnie różnych zastosowaniach. Pierwszy z nich → lakier do paznokci z linii Lasting Color marki Miss Sporty, już po raz 4 z rzędu trafił na paznokcie u moich stóp. Coś w jego intensywnie różanym odcieniu (552) jest przyciągającego do tego stopnia, że nawet nie myślę o zmianie. Na wyróżnienie zasługuje jego szeroki pędzelek, odpowiednia (gdyż ani zbyt lejąca, ani zbyt gęsta) formuła, pełne krycie już przy drugiej warstwie, dobre utrzymywanie się na płytce paznokcia, a także niska cena (6.99PLN/7ML). O takiej nie może być jednak mowy, kiedy na tapecie pojawia się długotrwała pomadka w płynie Melted Matte marki Too Faced. Czasem warto jednak nie być wrażliwym na cenę produktu, a spojrzeć na niego przez pryzmat oferowanych korzyści. Z pełną świadomością moich słów, stwierdzić muszę, iż Melted Matte od Too Faced to gama absolutnie najlepszych długotrwałych pomadek w płynie o matowym wykończeniu. Płynna pomadka aplikowana na usta, ze względu na komfort wykończenia, łudząco przypomina rozpuszczającą się w ustach piankę Marshmallows ♥︎! Po upływie kilkudziesięciu sekund, zastyga na ustach, nie pozbawiając warg nawilżenia i nie obsuszając ich w trakcie długich godzin noszenia. Wizualny aspekt jej opakowania, wygląd na ustach, przyjemność noszenia, niebywała trwałość i waniliowy aromat, sprawiają, że na kosmetycznym rynku Melted Matte nie ma sobie równych. Podobnie, jak posiadany przeze mnie odcień Child Star. Zestaw tych cech można jedynie określić jako #pureperfection, a za nią warto zapłacić 93PLN/7ML.

odkrycia-ostatnich-tygodni-3

Ostatnim absolutnym odkryciem minionych tygodni jest poradnik „Pokaż swój styl”, autorstwa Aimee Song. Aimee to niekwestionowana królowa Instagrama, na swym profilu @songofstyle, zrzeszająca ponad 4 miliony obserwatorów! Zdecydowanie wie w jaki sposób, otaczającym ją ludziom, pokazać swój świat, wyróżnić się i zbudować markę w internetowej społeczności. Jej życie to doskonały przykład #americandream. Z nieśmiałej, szykanowanej w szkolnych latach dziewczynki, przeistoczyła się w pewną siebie kobietę sukcesu. O przebytej drodze, a także niuansach aplikacji, które warto znać, stron 200 kilka. Totalny niezbędnik dla każdej prowadzącej profil na Instagramie blogerki i ciekawa lektura dla osób mniej zorientowanych na sukces w mediach społecznościowych.

To moje absolutne odkrycia ostatnich tygodni! 

Który z nich najbardziej Was zainteresował? A może wszystkie?

Jeśli TAK to doskonale się składa, bowiem dzisiaj, w podziękowaniu za tak mile spędzony z Wami #santaweek, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w rozdaniu ♥︎.

odkrycia-ostatnich-tygodni-1

REGULAMIN ROZDANIA ↓↓↓

→ Rozdanie przeznaczone jest dla ♥︎ czytelników zaglądających na www.callmeblondieee.pl.

→ Aby wziąć udział w rozdaniu, należy w komentarzu w interesujący, zachęcający mnie do zakupu sposób, opisać swojego absolutnego ulubieńca ostatnich tygodni.

→ Na Wasze komentarze czekam do niedzieli (18.12) włącznie.

→ Wyniki zostaną ogłoszone na blogu 20.12 w godzinach wieczornych.

→ Nagrodę stanowi zestaw złożony ze wszystkich, wymienionych w ramach wpisu, odkryć ostatnich tygodni, tj. kawowy peeling marki BodyBoom w kokosowym wydaniu, kokosowy olejek do ciała marki Bielenda, różany olejek do twarzy z linii Bielenda Rose Care, lakier do paznokci w różanym odcieniu (552) marki Miss Sporty, pomadka do ust Melted Matte w odcieniu Child Star marki Too Faced oraz poradnik „Pokaż swój styl”, autorstwa Aimee Song.

Trzymam za Was kciuki!

 ♥︎

POST NIE JEST SPONSOROWANY.

ZAPREZENTOWANI ULUBIEŃCY ZOSTALI KUPIENI PRZEZE MNIE,

Z WYJĄTKIEM KAWOWEGO PEELINGU MARKI BODYBOOM, OTRZYMANEGO DO PRZETESTOWANIA.