Rozświetl swoją skórę z LIERAC Mesolift & ORIGINS GinZing ♥︎

Uroda

Kochane ♥︎

Choć w pielęgnacyjnym świecie wszystkie chwyty są dozwolone, warto swoje działania skoordynować zgodnie z porami roku. Nierzadko bowiem wraz z nadejściem kolejnych, zmianie ulega typ naszej cery, jej potrzeby, a także kosmetyczne preferencje. Sama wyprzedzając nieco sezon jesienny, którego astronomicznego początku możemy spodziewać się w połowie przyszłego tygodnia, już w pierwszym dniu września, wprowadziłam do swej pielęgnacji pewne zmiany. Zmiany obejmujące zarówno jej poranny, jak i wieczorny zakres. O wieczornym rytuale, którego zadaniem jest przede wszystkim dogłębne oczyszczenie i złuszczenie skóry oraz profilaktyka przeciwstarzeniowa, napiszę niebawem. O porannym, ukierunkowanym stricte rozświetlająco, już za moment, gdyż jest on tematem przewodnim wpisu. Uzyskanie zdrowej, nawilżonej i promiennej cery, pozbawionej oznak stresu czy zmęczenia jest bowiem moim pielęgnacyjnym priorytetem. A odkryte serum z gamy produktów LIERAC Mesolift oraz energizujący krem z ORIGINS GinZing z pewnością przybliżają mnie do osiągnięcia celu.

rozswietl-swoja-skore-z-lierac-origins-2

LIERAC Mesolift to multiwitaminowe serum rozświetlające do twarzy w formie koncentratu. Wystarczą zaledwie dwie jego krople, zaaplikowane na uprzednio oczyszczoną i stonizowaną skórę, a czynność ta powtórzona kilka dni z rzędu, aby przekonać się o jego pielęgnacyjnej mocy. Serum Mesolift oparte jest bowiem na koktajlu, w skład którego wchodzi drużyna o tajemniczym przydomku 3 x 5. Kompleks 5 witamin, 5 minerałów oraz kwasu hialuronowego w 5% stężeniu to jej części składowe. Witamina B5 i B6 działa stymulująco na tkanki, poprawiając tym samym ich regenerację, a także przyspiesza proces gojenia skóry. Witaminy A, C i E wchodzą w skład odmładzającej mieszanki, która wspomaga syntezę włókien kolagenowych oraz przeciwdziała widocznym oznakom starzenia, tj. poszarzały bądź nierównomierny koloryt cery. Równie kompleksowe, co zawarte witaminy, działanie wykazują także minerały → cynk, magnez, mangan, miedź i żelazo. Oprócz działania antyrodnikowego czy regenerującego, zapewniają także czynnik przeciwzapalny, walczący z pojawiającymi się niedoskonałościami. Kiedy kompleks 5 witamin i 5 minerałów, wspartych o dogłębnie nawilżający kwas hialuronowy (5%) połączymy z ekstraktem z czerwonej pomarańczy (zawierającym bombę w postaci skoncentrowanej dawki witaminy C), otrzymujemy multifunkcyjne serum, które stanowi doskonałą bazę przemyślanej pielęgnacji. Wyżej wymienione składniki niezaprzeczalnie zaliczane są do tych pożądanych przez kobiety w wieku 30+, kiedy to zaczynają być widoczne grzeszki przeszłości i zaniedbania różnej maści. Są one ponadto bezpieczne nawet dla znacznie młodszych konsumentek, jeśli więc do magicznej granicy „30” sporo lat Wam jeszcze brakuje → bez obaw po serum LIERAC Mesolift możecie sięgnąć. Szczególnie wtedy, gdy w ofercie danej apteki pojawi się ono w cenie promocyjnej, nieprzekraczającej progu 130-140zł, gdyż ta regularna (dochodząca nawet do 180-190zł/30ml) może przyprawić o zawrót głowy. Możecie mi jednak wierzyć, że efekty stosowania owego serum pojawiają się znacznie szybciej aniżeli te, na które czekamy stosując nową dietę czy wdrażając zmodyfikowany program treningowy. Podobnie jak rezultaty towarzyszące stosowaniu mojego drugiego ulubieńca, jakim momentalnie stał się krem rozświetlający ORIGINS GinZing. Ten lekki krem, o beztłuszczowej formule, stanowi wymarzoną wręcz bazę pod makijaż, choć sprowadzenie go jedynie do tej roli byłoby wielce niesprawiedliwe. W swoim składzie skrywa prawdziwe bogactwo. Znajdziemy w nim m.in. kojący skórę pantenol, masło shea wykazujące odżywcze działanie, olej jojoba znany ze swych spowalniających proces starzenia właściwości, a także koktajl owocowych ekstraktów energizujących i rozpromieniających skórę. Po jego aplikacji skóra staje się gładka, miękka, i promienna, a przy tym delikatnie nawilżona, lecz nieobciążona. Choć obłędny owocowy zapach kremu, przywodzący na myśl pomarańcze i mandarynki, zyska wielu zwolenników, jego zakup mogłabym zarekomendować tym z Was, które nie posiadają suchej z natury bądź chwilowo przesuszonej cery. Jednak zważywszy na jego lekką i niesamowicie przyjemną formułę, zyska on dozgonne uwielbienie posiadaczek cery normalnej, mieszanej, a także tłustej. Jako, że produkt nie jest szeroko opisywany w sieci, sama zdecydowałam się na zakup mniejszej jego pojemności (69zł/30ml) korzystając z jakże rozbudowanej oferty miniaturek #beautytogo dostępnej w Perfumerii Sephora. Obecnie żałuję jedynie tego, że nie posiadam pełnowymiarowego słoiczka kremu, gdyż podobnie jak serum, zagości on w moim porannym pielęgnacyjnym rytuale na stałe!

Serum LIERAC Mesolift, a także krem ORIGINS GinZing zasłużyły w moim prywatnym rankingu na

♥︎♥︎♥︎♥︎♥︎/♥︎♥︎♥︎♥︎♥︎

gdyż poza niezbyt niską ceną, nie jestem w stanie wyróżnić żadnego negatywnego aspektu ich stosowania. Jak się przekonałyście, z pozytywnymi cechami nie miałam natomiast najmniejszego problemu.

A Wy znacie i/lub lubicie te produkty?

♥︎

POST NIE JEST SPONSOROWANY.

PRODUKTY ZOSTAŁY ZAKUPIONE PRZEZE MNIE.