Produkty, których fenomenu nie rozumiem → Kérastase & Vichy

KERASTASE, Marki, Uroda, VICHY

Heeej kochani!

Jakże rozległa sieć internetowych rekomendacji dla jednych może okazać się najkrótszą drogą do odkrycia kosmetycznych hitów, dla innych zaś najkrótszą do niekontrolowanego wypływu środków z bankowego konta. Ja, zdając sobie sprawę z tego, iż zdarza się Wam, korzystając z zamieszczanych przeze mnie recenzji, dokonywać zakupu, w trakcie procesu ich przygotowywania, uważnie dobieram słowa. Choć nie ma możliwości, aby każdy z zakupionych produktów równie wyśmienicie sprawdził się u każdego użytkownika, staram się, aby recenzje były kompletne, a przede wszystkim pomocne. O ich szczerości wspominać chyba nie muszę → mam bowiem nadzieję, że o tym doskonale wiecie ♥︎. Dziś jednak wpis nie z perspektywy blogerki, a konsumentki, gdyż sama podatna jestem na zgłębione w sieci recenzje i nie zdziwi to raczej nikogo. Kosmetyki, o których więcej dowiecie się poniżej, kupiłam zachęcona jakże pozytywnymi ich recenzjami, lecz niestety dopadł mnie doskonale znany dysonans pozakupowy. Już po kilku dniach / użyciach zamienił się nie tyle w rozczarowanie, co znikome zadowolenie. Kosmetyki marki Vichy i Kérastase to produkty, których fenomenu nie rozumiem.

Vichy & Kerastase 2

Vichy & Kerastase 3

Vichy & Kerastase 4

Vichy, Upiększający olejek do demakijażu twarzy i oczu z linii Pureté Thermale to, w opinii producenta, produkt łączący skuteczność i delikatność technologii micelarnej z odżywczym działaniem olejku z kamelii dla efektu pięknej skóry. Przed dopuszczeniem do sprzedaży oczywiście przetestowany został pod okiem dermatologów, a jego nadzwyczajna delikatność dla skóry sprawia, iż przeznaczony jest do wszystkich typów cery, także tej wrażliwej. Kiedy do powyższych cech dodamy schludne, a co więcej bardzo wygodne opakowanie z nienagannie dozująca produkt pompką, a także piękny, kwiatowy zapach wydawać by się mogło, iż mamy do czynienia z absolutnym ideałem. W obliczu owych wspaniałości, które spotkać miały moją skórę, a także pozytywnych recenzji produktu, w jednej z internetowych aptek, złożyłam swe zamówienie. 

PLUSY:

+ Wizualnie przyjemne oraz wygodne opakowanie. Opakowanie olejku, podobnie jak innych produktów z linii Pureté Thermale, jest seledynowego, bardzo przyjemnego dla oczu koloru. Wykonane jest z najwyższą starannością, a dozująca produkt pompka naprawdę czuła na dotyk. 

+ Skuteczne działanie. Zgodnie z obietnicą producenta, olejek jest produktem skutecznie rozpuszczającym makijaż twarzy. Zaaplikowany na suchą skórą, na której obecne są produkty kolorowe, w czasie krótszym niż 30 sekund jest w stanie się z nimi rozprawić. 

+ Doskonała wydajność. Zaaplikowanie dwóch pompek produktu na demakijaż połączony z masażem skóry, to ilość w zupełności wystarczająca, nawet jeśli mowa o demakijażu skóry twarzy oraz szyi. 

+ Przepiękny zapach. Intensywny kwiatowy aromat, z pewnością uprzyjemnia proces wieczornego demakijażu, pozytywnie wpływając na zmysły.

MINUSY:

– Fatalny, wręcz naszpikowany chemią, skład. Muszę dodać, iż owszem dopuściłam się błędu, gdyż słysząc o rzekomym dobrym składzie produktu, przed jego zamówieniem, tejże informacji nie zweryfikowałam. Jakież było moje zdziwienie, gdyż po zerknięciu na umieszczoną na opakowaniu etykietę, oczom ukazała się znienawidzona parafina i to na pierwszym miejscu. Zapytacie o olejek kameliowy? Jest, ale tak daleko, że nawet woda zdołała go wyprzedzić.

– Podrażnienie i zamglenie okolic oczu. Obiecywanej delikatności niestety nie uświadczyłam, a testerką jestem idealną, gdyż skórę wokół oczu posiadam niezwykle delikatną i wrażliwą. Z pewnością każda z Was, która zna jej problemy, z własnej woli, nie zafunduje sobie produktu, który jedynie negatywnie na nią wpłynie. Cóż z tego, że tusz na rzęsach zostanie idealnie rozpuszczony, jeśli owa mieszanka wywoła podrażnienie i zamglenie?

– Wysoka cena. Regularna plasuje się w granicy 50zł/125ml, co jest w mojej ocenie kwotą skandalicznie wysoką, jak na otrzymaną jakość.

♥︎♥︎♥︎ / ♥︎♥︎♥︎♥︎♥︎

Vichy & Kerastase 5

Vichy & Kerastase 6

Vichy & Kerastase 7

Kérastase, Cement termiczny do włosów osłabionych z linii Résistance, to w opinii producenta, odbudowujące mleczko termoaktywne, przeznaczone do włosów zniszczonych, osłabionych, łamliwych czy też trudnych do ułożenia. Stosowany podczas ich suszenia, ma zapewniać ochronę przed inwazyjnym działaniem czynników zewnętrznych, a także ułatwiać stylizację. Wystarczy zaaplikować porcję produktu na uprzednio umyte i osuszone ręcznikiem włosy, skupiając się głównie na ich końcówkach, a następnie wymodelować włosy przy użyciu suszarki / prostownicy / lokówki, aby poznać działanie zawartych w mleczku składników. Znany ze swych właściwości regenerujących ekstrakt z rośliny rezurekcyjnej, wzmacniające włókno włosa ceramidy czy wygładzający składnik aktywny, odtwarzający naturalną warstwę ochronną włosa (VITA-TOPSEAL) powinny odmienić nasze włosy nie do poznania.

PLUSY:

+ Piękne i dopracowane opakowanie. Opakowanie mleczka, aspektem wizualnym nieodbiegające od pozostałych produktów z gamy Resistance, a więc utrzymane w odcieniach pistacji, opatrzone holograficznymi napisami, które z biegiem miesięcy nie ulegają wytarciu czy zamazaniu. 

+ Komfort stosowania. Jedwabista formuła mleczka, doskonale wchłaniania jest przez spragnione końce włosów, łatwo się na nie aplikuje. Niesamowity cytrusowy zapach, wyczuwalny jest aż do kolejnego mycia.

+ Ochrona włosów przed niszczącym działaniem urządzeń do ich stylizacji. Mleczko faktycznie wykazuje właściwości ochronne i zabezpieczające włosy, aż do 180 stopni Celsjusza. Moje nagminnie suszone bądź też nierzadko prostowane włosy, nie ulegają zniszczeniu, a ich końcówki rozdwojeniu. Mowa oczywiście o sytuacji przed wizytą u fryzjera, zatem przed ich podcięciem, którego dokonuję raz na pół roku, nie po nim, kiedy doskonała kondycja włosów jest naturalna.

MINUSY:

– Brak spektakularnego nawilżenia bądź wygładzenia łuski włosa. Zawarte w mleczu wartościowe składniki nie wykazują na tyle intensywnego działania, aby było ono zauważalne na pierwszy rzut oka. Włosy nie stają się bardziej miękkie, nawilżone czy elastyczne, co miało miejsce w przypadku stosowania absolutnie najlepszego serum z jakim miałam styczność → z linii Résistance Thérapiste marki Kérastase.

– Przeciętna wydajność produktu. Po 3 miesiącach regularnego stosowania termoaktywnego mleczka, w opakowaniu została zaledwie połowa kosmetyku, co jest wypadkową jego stosunkowo rzadkiej konsystencji oraz długości włosów. Szacować więc mogę, iż 150ml posłuży na okres nie dłuższy, aniżeli 6 miesięcy.

– Zbyt wygórowana cena. 90zł/150ml to cena, którą zapłacić trzeba zamawiając produkt online, np. korzystając z zaplecza hurtowni oferującej artykuły fryzjerskie. Mleczko dostępne jest także w salonach fryzjerskich, choć w cenie o co najmniej 30zł wyższej. 

♥︎♥︎♥︎ i pół ♥︎ / ♥︎♥︎♥︎♥︎♥︎

Z nieskrywaną przykrością muszę stwierdzić, iż zarówno upiększający olejek do demakijażu od Vichy, jak i cement termiczny od Kérastase to produkty, których fenomenu nie rozumiem. Absolutnie nie twierdzę, że są one kosmetykami fatalnej jakości i takimi, po które wręcz nie mam ochoty sięgać, natomiast pozytywne ich recenzje, z którymi miałam styczność, w dużej mierze nie znalazły pokrycia. To kosmetyki, które dla mnie po prostu są przeciętne, ale to zdecydowanie zbyt mało, aby miała ponownie po nie sięgnąć i wydać niemałą kwotę. 

Jestem ciekawa czy Wy też się na nie skusiłyście → i  jakie wrażenia towarzyszyły ich stosowaniu?

Cudownego dnia!

♥︎

POST NIE JEST SPONSOROWANY.

PRODUKTY ZOSTAŁY KUPIONE PRZEZE MNIE.