Makijażowa odsłona Victorii Beckham → #VBxEsteeLauder ♥︎

ESTEE LAUDER, Uroda

Kochane ♥︎

Minimalizm i luksus. Te dwa słowa, kiedy wsparte o najwyższą jakość, przemawiają do mnie bardziej aniżeli morze rekomendacji. Są one kluczem w doborze rzeczy z niemal każdej kategorii życia. W swoich wyborach z pewnością nie jestem osamotniona, bowiem coraz większa liczba młodych kobiet do dokonywanych zakupów przystępuje w sposób przemyślany i świadomy. Otaczając się tym samym niewielką liczbą dóbr cechujących się doskonałą jakością. Tych wyznaczników poszukuję także zapoznając się z nowymi kolekcjami wypuszczanymi na kosmetyczny rynek. Choć tych, które przykuły moją uwagę było kilka, żadna nie była w stanie zaintrygować mnie bardziej od kolekcji #VBxEsteeLauder

#VBxEsteeLauder to minimalizm i luksus w postaci makijażowej linii w 14 odsłonach. Victoria Beckham, jej współtwórczyni, jako projektantka celebrująca i wyrażająca kobiecość, także jako makijażowa kreatorka, w pełni była wierna swym przekonaniom. W lansowanej od piątku (tj. 7.10) w salonach marki Estee Lauder kolekcji, widać silne wpływy czterech bliskich jej ♥︎ miast. Londyn, w którym na co dzień mieszka, jest miastem zróżnicowanym etnicznie, a mimo to łatwo wyróżnić #signaturelook. Przydymione, połyskujące oko w połączeniu z ustami w delikatnie beżowym wydaniu, z mocno podkreślonymi brwiami. Taki makijaż jest najczęściej spotykanym na ulicach tego miasta. Zdecydowanie bardziej stonowane barwy, gdyż obfitujące w brązy w wydaniu #totalglow to niekwestionowany wpływ Los Angeles. Usta w odcieniu intensywnej czerwieni o nowoczesnym, matowym wykończeniu to inspiracja prosto z Paryża. Natomiast stonowany odcień warg w połączeniu z elektryzującym makijażem oczu to wpływ Nowego Jorku. 

victoria-beckham-x-estee-lauder-2

Bez cienia wątpliwości przyznaję, iż absolutną gwiazdą kolekcji #VBxEsteeLauder jest w moich oczach Bronzer Java Sun (1). To kwintesencja kobiecych oczekiwań względem produktu z tej kategorii. W teorii totalnie matowy, na skórze ujawnia swój satynowy charakter. Doskonale aplikujący się i rozcierający niczym marzenie. Owszem, nie uzyskamy nim efektu pląsania po kalifornijskich plażach, gdyż w swoim odcieniu nie jest ciepły. Subtelne wykonturowanie twarzy i odebranie jej nieco krągłości, mamy za to gwarantowane! Dream team owy bronzer tworzy wraz z rozświetlającą bazą Morning Aura Illuminating Cream (9), rozświetlaczem Modern Mercury (3) oraz pomadką o połyskującym wykończeniu i delikatnym przypominającym naturalny odcień ust kolorze Brazilian Nude (7) bądź tym intensywnie czerwonym Chilean Sunset w matowym wydaniu (2). Pozostałe elementy kolekcji, nie wydają mi się być zbytnio interesujące, nie ze względu na ich niezadowalającą jakość, lecz kolorystykę, formułę czy też wykończenie produktów. O ile byłabym skłonna sięgnąć po kredkę do ust Victoria (13) czy nabłyszczający usta błyszczyk Moroccan Heat zamknięty w ciekawej formie (12), które stanowiłyby doskonałe dopełnienie pomadki w odcieniu nude, o tyle absolutnie nie wyobrażam sobie dołączania do swojej kosmetyczki produktów do makijażu oczu i późniejszego sięgania po nie. Z płynnych cieni Eye Foil w odcieniu Blonde Gold i Burnt Anise (4), a także palety Eye Pallette (11), pojedynczych cieni z serii Eye Ink w odcieniu Black Myrrh (5), Bitter Clove (6), Charred Emerald (10) oraz kredki do oczu Eye Kajal Black Saffron/Vanille (8) z pewnością nie zrobiłabym wielkiego użytku. Muszę jednak podkreślić, iż ich formuły nie odbiegają swą jakością od standardów, do których przyzwyczaiła nas marka Estee Lauder. 

Jestem niezmiernie ciekawa Waszego zdania → #VBxEsteeLauder na TAK czy NIE?

Któryś z zaprezentowanych produktów spowodował szybsze bicie Waszego ♥︎?

Cudownego dnia!

♥︎

POST NIE JEST SPONSOROWANY.