#CMBxMAC ➤ MOJA KOLEKCJA POMADEK MAC

MAC, Marki, Uroda

Heeej kochane!

#CMBxMAC to # zawsze zwiastujący kłopoty. Jeśli dostrzeżecie go w tytule danego wpisu to możecie być pewne, że będzie on obfitował jedynie w pozytywny przekaz. Marka MAC to mój zdecydowany nr 1 w świecie makijażu. Nikogo zatem nie powinien zdziwić fakt, iż moje ulubione pomadki obrandowane są właśnie tą nazwą. Dlatego też dzisiaj zapraszam na wpis MOJA KOLEKCJA POMADEK MAC, w ramach której przedstawię Wam moją wspaniałą 7 ♥︎♥︎♥︎. 

Moja wspaniała 7, bogata jest w różnorodne warianty kolorystyczne, a także wykończenia. Z dostępnych 9 (Amplified, Amplified Creme, Cremesheen, Frost, Glaze, Lustre, Matte, Retro Matte, Satin) posiadam 3. Szeregi Satin, a więc wykończenia satynowego, zasila Private Party, Faux oraz M.A.C. Red. Do wykończenia Cremesheen, a więc delikatnie kryjącej mgiełki koloru i nawilżenia, zalicza się Creme Cup, Creme d’Nude oraz Sweet&Sour. Jedynym przedstawicielem wykończenia Retro Matte, niezbyt pobłażliwego dla ust niebędących w szczytowej formie, jest natomiast odcień Flat Out Fabulous.

Pomadka MAC Private Party

Odcień Private Party (Satin) to jedyna z 7 pomadek, która nie jest dostępna w permanentnej linii marki MAC. Wypuszczona w 2013 roku w ramach kolekcji Divine Night momentalnie zdobyła moje serce. Jej fioletowo – burgundowy odcień pozwala na pozostawienie reszty makijażu niemal w wersji saute. Pomadka ta nie znosi kompromisów, także w kwestii trwałości na ustach. Od rana do wieczora nosi się wyśmienicie, a w ciągu dnia wymaga zaledwie jednej poprawki. Uwielbiam ją i szczerze ubolewam, iż niedługo będę musiała się z nią rozstać.

Pomadka MAC Flat Out Fabulous

Odcień Flat Out Fabulous (Retro Matte), podobnie jak Private Party to jeden z tych, który nie zostanie niezauważony. Intensywna fuksja z domieszką fioletu, a także totalnie matowe wykończenie zawsze przyciąga wzrok. Dlatego też niezbyt dobrym pomysłem jest aplikowanie go na usta, które nie spełniają najwyższych standardów pod względem stopnia ich wypielęgnowania. Pomadka podkreśli każdą suchą skórkę i nierówność na ustach. Nawet taką, o której istnieniu dotychczas nie miałyście pojęcia. W swoim wykończeniu nie jest jednak bardzo sucha, więc w ciągu dnia dodatkowo nie obsusza ust. Trzyma się na nich w sposób niezmordowany przez wiele godzin. Przetrwa wszystko, o ile nie najdzie Was ochota na rosół czy tajską zupę w połowie dnia. Z bazą tłuszczową nawet Retro Matte nie wygra. 

Pomadka MAC Faux

Odcień Faux (Satin). Czy na jej temat mogę napisać cokolwiek, co do tej pory nie zostało napisane? Nie wydaje mi się. Zaproszę Wam zatem do odrębnego wpisu pochwalnego na jej cześć. Możecie się z nim zapoznać TU

Pomadka MAC Creme Cup

Odcień Creme Cup (Cremesheen) przed sześcioma laty był moim pierwszym wyborem. Oczywiście zaprezentowany egzemplarz nie jest tym pierwszym, ale nadal z przyjemnością po ten odcień sięgam. Jest bowiem stworzony do codziennego makijażu i jest jednym z tych odcieni, które pasują zawsze i do wszystkiego. Schlebia każdej karnacji i każdemu typowi urody. W mojej ocenie, to jeden z tych odcieni, które naprawdę warto mieć. Wykończenie Cremesheen sprawia, że Creme Cup warstwą koloru delikatnie pokrywa usta, a w ciągu dnia dodatkowo jej pielęgnuje. Nie uzyskamy przy jej pomocy pełnego krycia, ale subtelne podkreślenie ust jak najbardziej. 

Pomadka MAC Creme d'Nude

Odcień Creme d’Nude to najbardziej znany nude świata makijażu i jeden z bestsellerów marki. Nie oznacza to jednak, że każda dziewczyna może być z niego w pełni zadowolona. Nie jest najkorzystniejszą opcją zarówno dla dziewczyn z jasną, jak i śniadą skórą. Przy jasnej daje efekt zlania się konturu warg z kolorytem cery, a przy ciemnej aplikacji tony podkładu na usta. Odcień trudny, ale wart grzechu i kilku minut na jego rozpracowanie. Idealne jego dopełnienie stanowi pomadka Maybelline Color Sensational w odcieniu 715 Choco Cream.

Pomadka MAC Sweet & Sour

Odcień Sweet & Sour (Cremesheen), którego widok na załączonym zdjęciu spowodował mimowolne „o nieee” z moich ust. To odcień wprost wymarzony do podkreślenia muśniętej słońcem skóry. Z tego powodu w upalnych miesiącach sięgam po niego z przyjemnością, a w tych chłodnych nawet nie zerkam w jego stronę. Dla albinosów zdatny do użytku w ramach kilku tygodni w roku. Oczywiście o ile pogoda dopisze oraz o ile chęci do nabierania kalifornijskiej opalenizny nam wystarczy. 

Pomadka MAC M.A.C Red

Odcień M.A.C. Red (Satin) to klasyczna czerwień, w której dobrze będzie czuć się każda z nas. Bez grama pomarańczowych czy różowych tonów. Domieszka tych niebieskich korzystnie wpływa na odcień uzębienia, które z M.A.C. Red wydaje się być białe niczym z reklamy. Pomadka na ustach nosi się bardzo komfortowo. Znika z nich wolno i bardzo równomiernie, co przy tak intensywnym odcieniu jest na wagę złota. 

Moja kolekcja pomadek MAC nie ma już przed Wami tajemnic ♥︎♥︎♥︎.

Każda z zaprezentowanych pomadek jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Podobnie jak każdy z odcieni. Gwarantem zadowolenia z zakupu zawsze jest nie tylko dokładne dobranie odcienia pomadki, ale także zgłębienie informacji o jej wykończeniu. Jeśli zależy Wam na trwałości to serdecznie polecam Satin, Matte oraz Retro Matte. Jeśli w pomadce szukacie komfortu noszenia i głębokiego nawilżenia ust to swój wzrok skierujcie w stronę Amplified, Amplified Creme, a także Cremesheen. Wykończenie Frost, Glaze i Lustre jest dla mnie do tego stopnia dyskusyjne, że do tej pory jedynie dla odcienia Angel (Frost) miałam ochotę zrobić wyjątek. 

Jestem bardzo ciekawa, które z zaprezentowanych pomadek marki MAC spodobały się Wam najbardziej i czy wśród nich jest choć jedna, którą chciałybyście sobie sprawić?

Udanego wieczoru!

Buziaki,

call2

POST NIE JEST SPONSOROWANY.

WSZYSTKIE POMADKI ZOSTAŁY KUPIONE PRZEZE MNIE BĄDŹ OTRZYMANE W RAMACH AKCJI BACK 2 MAC.

Ps.

Jutro opublikuję wyniki rozdania, w którym do wygrania była pomadka MAC w odcieniu Faux, więc z ewentualnym jej zakupem waaarto się jeszcze choć chwilę wstrzymać.