// #santaweek // 6 → CHANEL № 2 ♥︎

CHANEL, Moda

Kochane ♥︎

„Moda przemija, styl pozostaje”. Lata upływają, a słowa wypowiedziane przez ikonę, którą w latach dwudziestych ubiegłego wieku stała się Coco Chanel, wciąż nieśmiertelne. Bez względu na panujące aktualnie trendy, to nie ich znajomość, a kompletowanie garderoby w zgodzie z własnym stylem, procentuje. Trudno mówić, że zawartość mojej przeszła rewolucję. Trudno nie pamiętać modowych wpadek, które zaliczyłam. Dowody zbrodni z pewnością nadal wyszperać można z archiwalnych zakamarków. Szczęśliwie, w drodze naturalnej ewolucji, w porę się opamiętałam! Efektem finalnym było skompletowanie garderoby, której zawartość już nigdy nie pozwoli mi na wypowiedzenie (tak często używanego przez kobiety sformułowania) #niemamsięwcoubrać! Bazą jest dla mnie 10, niczym skrojonych na miarę, elementów. Jeansy o klasycznym kroju, taliowana koszula, wełniany kardigan, skórzane mokasyny i średnich rozmiarów torebka. Do tego nieśmiertelna mała czarna, podkreślający walory sylwetki kombinezon bądź garnitur,  ♥︎ Classic Flap Bag od Chanel i niebotycznie wysokie szpilki. Każdą stylizację, zarówno tę casualową, jak i wieczorową, fantastycznie dopełnia klasyczna biżuteria. Schludny zegarek na skórzanym pasku bądź delikatnej bransolecie, pierścionek zaręczynowy bądź obrączka, a do tego oczywiście kolczyki. Choć niewielkich gabarytów, mające w sobie to coś, co sprawi, że nie będę miała ochoty ich ściągać. Tym oto sposobem, do mojego biżuteryjnego grona dołączyły klasyczne kolczyki Chanel, stając się tym samym szczęśliwym CHANEL № 2 w mojej garderobie ♥︎.

chanel-no-2-w-mojej-garderobie-1

Model, na który się zdecydowałam, po raz pierwszy wpadł mi w oko już kilkanaście miesięcy temu. Oczywistym wydawał mi się więc być fakt, że sprawię je sobie podczas pierwszej wizyty w butiku Chanel, o ile ich rzeczywisty wygląd nie zostanie przyćmiony moimi oczekiwaniami. Wydawało mi się, że będąc ukierunkowaną na zakup i dysponując odpowiednimi funduszami, kwestia zakupu nie będzie generować problemów. Jak się jednak kilkukrotnie, na przestrzeni ostatnich miesięcy okazało, największy problem stanowi sama ich dostępność. Wybrana przeze mnie para, jest jedną z najbardziej pożądanych. To nie rubaszny wygląd produktu i bogate zdobienie generuje zainteresowanie, a jego delikatność. Owszem, zdarzyło mi się więc obejść smakiem, jednak cierpliwość została wynagrodzona. Podczas zeszłomiesięcznego pobytu w Rzymie, zajrzałam do butiku i ku mojemu zdziwieniu ta jedyna para, którą chciałam nabyć, czekała właśnie na mnie. Delikatnie złota, wyśmienicie wpisująca się w jasny odcień mojej skóry. Pięknie błyszcząca i dodająca stylizacji smaczku. Niczym uszyta na miarę. Ogromne zadowolenie z zakupu i przyjemność noszenia, która obecnie mi towarzyszy, nie przesłania jednak rzeczywistości. Cena biżuterii, choć znaczna jej część to biżuteria sztuczna, jest horrendalnie wysoka. Z pewnością płacenie za nią (w zależności od modelu) 200-300€, trudno nazwać rozważnym, ale Jane Austin nie jestem → z „rozważną i romantyczną” mi nie po drodze!

Jestem ciekawa czy CHANEL № 2 w mojej garderobie ♥︎ przypadły Wam do gustu?

Cudownego popołudnia!

♥︎

POST NIE JEST SPONSOROWANY.

KOLCZYKI ZOSTAŁY ZAKUPIONE PREZE MNIE.